W debacie, czy my jako ludzie (i nasze mózgi) jesteśmy czystą kartką możliwą do zapisania, jak tylko naszym rodzicom i społeczeństwu się podoba, czy też mamy ściśle określoną naturę, zajmuję dość jasne stanowisko. Mianowicie: I to i to. W wielu kwestiach, naprawdę wielu kwestiach, my jako ludzie możemy się uczyć i naprawdę ma znaczenie co na tych pustych kartkach się znajdzie. Jednak w wielu kwestiach rodzimy się z określoną naturą.
System Swoi i obcy (friend or foe, FOF)
Często obie te opcje współdziałają. Moim zdaniem jeden z najważniejszych takich systemów to rozpoznawanie swoi i obcy, my i oni. Nasi i wrogowie. (Friend or Foe- FOF) Moim zdaniem, badania już w tej chwili potwierdzają, że każda istota ludzka rodzi się z systemem takiego rozpoznawania i w zależności od reakcji tego systemu mamy różne zestawy zachowań. W skrócie: empatia dla naszych a wrogość i agresja dla obcych. Tutaj nie ma gadania. Swoich, przyjaciół i rodzinę, zawsze będziemy traktować lepiej niż przypadkowych obcych.
Z tym systemem się rodzimy. Natomiast ten system ma w sobie ogromne puste miejsce na instrukcję: kto jest swój, a kto obcy. I tutaj wychowanie oraz kultura mają ogromne znaczenie. Ciekawe przykłady przynoszą badania kultur naturalnych, czyli takich, które rozwijały się np. na odosobnionych wyspach. W 100 osobowym plemieniu panuje empatia i wysoko rozwinięta altruistyczna chęć pomocy. Wystarczy jednak, że członkowie plemienia spotkają w lesie samotnego przedstawiciela obcego plemienia, za równie oczywiste i wysoko etyczne uważają zatłuc go kijami na śmierć, a jego głowę zatknąć na tyczce. Potem zwykli po równo dzielić się jego dobytkiem i wracają pobawić się z dziećmi oraz opiekować się starcami. Biologicznie i ewolucyjnie jest to zrozumiałe. Małpy też tak robią.
Jednak to, co jest ciekawe w naszej ewolucji, to moment, w którym ów system rozpoznania przeszedł w obszary poznawcze (u małp w sumie też) i językowe (to już tylko nasze).
Innymi słowy, w którymś momencie FOF (friend or foe) zaczął być używany na podstawie etykiet.
Jedną z takich etykiet stała się religia.
Religia jako system rozpoznawczy FOF
Religia (w rozumieniu zestawu wierzeń i wspólnych rytuałów) jest odpowiedzią na potrzebę wspólnych etykiet, które programowały nasz system FOF i dały nam możliwość organizowania się w grupy większe niż bezpośredni znajomi.
No bo wyobraź sobie. Zamiast zatłuc w lesie każdego kogo się nie znało, można było się spotkać na święcie równonocy, popić, potańczyć, a potem nosić symbol np. bogini płodności i zamiast się bić, zacząć obgadywać ludzi z symbolami np. węża i przemoc zostawić tylko dla obcych. A potem jakiś cwany wódz powiedział: My wyznawcy słońca, piorunów czy jaguara musimy się trzymać razem przeciwko tym wrednym wyznawcom …. Wstaw sobie cokolwiek. I tak, to szło w parze.
W tym momencie nie znam wystarczająco przekonujących dowodów naukowych, wskazujących co było pierwsze. Czy ludzie przypadkiem wymyślili religię i wierzenia, a potem niejako przypadkiem zaczęli jej używać jako etykiety dla systemu swój-obcy, by mogli dzięki temu zacząć się łączyć w większe grupy? Czy też ludzie szukali jakichś wspólnych etykiet łączących kilka plemion i by to umożliwić ,,wymyślili” religię. Efekt jest jednak taki, że wydaje się, iż w naszym mózgu jest ewolucyjnie puste miejsce, czysta kartka do zapisania. Kartka o tytule ,,wierzenia”. Wysyp ideologii w XX i XXI wieku tylko utwierdza mnie w tym przekonaniu. Po upadku starych religii, ludzkość nie poszła w oświecony racjonalizm, tylko cofnęła się w stronę bardziej prymitywnych ideologii.
Podsumowanie
Osobiście wydaje mi się, że system swoi i obcy jest tak potężny i tak naturalny, że niemożliwym jest jego wykorzenienie. Potrzeba wierzeń to wariacja takiego właśnie mechanizmu. Oba te systemy ściśle ze sobą współgrają, byśmy mogli bezpiecznie żyć i jako ludzie musimy to wziąć pod uwagę.
Naszą szansą jest poszukiwanie wspólnoty. Wspólnoty w pewnych wierzeniach. Mam nadzieję, że następny prorok przedstawi nam pozytywną wizję dla nas jako wszystkich ludzi. Wizję spójną z naszą wiedzą i uznającą wszystkie jednostki za jedną, nierozłączną wspólnotę. Innymi słowy, albo ktoś szybko znajdzie coś mocnego i naukowo do przyjęcia, albo miejsce to zostanie zawłaszczone przez różnego typu toksyczne ideologie. I skończy się to w ten sam sposób, w jaki skończył się 20 wiek. Nie wiem jak ty, ale historia obozów koncentracyjnych i gułagów przekonała mnie, że ,,rasa” i ,,klasa” jako systemy rozpoznawania FOF, nie dają satysfakcjonujących rezultatów.
Nie wiem jak ty, ale ja trzymam kciuki za jakieś nowe dobre wierzenia.
Mały przepis:
- Musi to być możliwe do przyjęcia dla każdego człowieka.
- Nie może wykluczać na podstawie arbitralnej niemożliwej do zmiany cechy.
- Być niesprzeczne z wiedzą naukową.
Ktoś? Coś?
Michał Szadkowski – O mnie, Jeśli Ci się spodobało, będzie mi miło jak skomentujesz lub udostępnisz. 🙂
