Nasruddin Anioł – Czyli o tym, co może nas naprawdę przerazić
Pewnego ranka człowiek wędrował wzdłuż wybrzeża. Spokojnie stawiał krok za krokiem, ciesząc się morską bryzą. Nagle dostrzegł na horyzoncie postać. Zbliżała się szybko i wyglądała na bardzo zdenerwowaną.
Po chwili wędrowiec rozpoznał sylwetkę. To był Herkules! Legendarny heros biegł w jego stronę, zdyszany i roztrzęsiony, krzycząc:
— Zawracaj!
Kiedy się zrównali, wędrowiec zauważył, że Herkules był blady i spanikowany. Nigdy wcześniej nie widział go w takim stanie.
— Herkulesie! Co się stało? Co cię tak przeraziło? Ciebie – największego z bohaterów?
Herkules rozejrzał się, upewnił, że nic ich nie śledzi, po czym powiedział:
— Chodź, zawracajmy. Opowiem ci po drodze.
Opowieść Herkulesa
— Szedłem tą samą drogą co ty — zaczął Herkules. — Zatrzymałem się przy kopcu mrówek, bo zawsze lubię popatrzeć na ich pracę. Ale coś było nie tak. Mrówki leżały przywiązane na maleńkich leżaczkach, pod kolorowymi parasolkami, z drinkami w łapkach. Kiedy królowa mrówek mnie zauważyła, krzyknęła:
— Ratunku! Uwolnij nas, Herkulesie! Nie każ nam więcej odpoczywać!
Uwolniłem je, a one od razu zabrały się do pracy. Nie chciały rozmawiać, więc poszedłem dalej.
Dotarłem do wioski leniwców, gdzie zwykle panował cudowny spokój. Tym razem zastałem je przymocowane do bieżni treningowych. Kiedy któryś z leniwców zwalniał, bieżnia raziła go prądem, aż znowu przyspieszył. Uwolniłem je i rozwaliłem te okrutne maszyny w drobny mak.
Ale to nie koniec…
W kolejnych wioskach było tylko gorzej. Niedźwiedzie zmuszano do mycia zębów po każdym miodzie. Lisy siedziały w szkolnych ławkach i uczyły się etyki i prawa własności. Krokodyle oglądały komedie, żeby przestać płakać, a hieny – dramaty, żeby zrozumieć głębię smutku i przestać się śmiać.
Kiedy uwolniłem lwy karmione wyłącznie warzywami, coś zaczęło mi świtać. Ale dopiero w wiosce wesołych, tłustych fok zrozumiałem wszystko.
Nasrudin Anioł
– Powiem Ci tak wędrowcze. Zatłukłem hydrę i zszedłem do podziemnego świata, aby uprowadzić Cerbera. Nie boję się prawie niczego. Lecz gdy zobaczyłem, jak święty mędrzec Nasruddin wydaje rozkazy swoim „Bojownikom Dobra”, żeby pilnowali plemienia fok, któremu rozkazał się odchudzać… gdy zobaczyłem, jak na płaczliwe focze skargi zaczyna wymachiwać bronią i wrzeszczeć: „TO DLA WASZEGO DOBRA!” … spanikowałem …
Tylko jedna rzecz na świecie potrafi wywołać u mnie lęk:
Święci, którzy uważają, że wiedzą lepiej od Ciebie co jest dla Ciebie dobre.
Święci, którzy uważają, że maja prawo Cię do tego zmusić wszelkimi sposobami… dla twojego dobra.
Wędrowiec kiwnął głową. Nie musiał pytać więcej.
Zawrócili razem i ruszyli szybkim krokiem z powrotem, by jak najszybciej oddalić się od tej „Anielskiej Krainy”.
Czasem najgroźniejsze potwory niosą świetlisty sztandar.
Michał Szadkowski – O mnie, Jeśli Ci się spodobało, będzie mi miło jak skomentujesz lub udostępnisz:)
